Bez kategorii

Pielęgnacja włosów – produkty artego

Dziś trochę inny włosowy post. Ostatnio dużo myślałam o moim włosomaniactwie i doszłam do wniosku, że poświęcam temu wszystkiemu za dużo czasu. Lubię moje włosy i jestem zadowolona z ich kondycji ale zdałam sobie sprawę, ze za dużo mojego życia kręci się naokoło tego tematu. Do tej pory suszyłam włosy naturalnie i schły mi całą noc  a czasem i pół ranka. Musiałam zaplanować mycie głowy bo wtedy potrzebowałam wolnego wieczoru.Zimą było to już zupełnie nieznośne. Dlatego też w moim życiu nastał przełom i kupiłam suszarkę…


Szok i niedowierzanie? Sama na początku nie wierzyłam, że to robię ale stało się. Nie rezygnuję całkiem z naturalnego schnięcia ale chce mieć możliwość zadecydowania, co dziś robię z włosami. Między innymi przez tą decyzję coraz częściej na blogu widziałyście mnie w lekkich falach zamiast lokach. Przez tą decyzję musiałam wprowadzić pewne zmiany w pielęgnacji włosów i dziś przedstawię wam 2 produkty, które ostatnio nałogowo używam.


Szukałam produktowa które wygładzą moje włosy i zabezpieczą przed suszeniem. Pamiętam, ze maska do włosów z artego zdziałała cuda na moja czuprynę <KLIK> więc i tym razem sięgnęłam w stronę tej profesjonalnej marki. Wybrałam odżywkę bez spłukiwania i spray unoszący włosy( na brak objętości nie narzekam ale włosy suszone suszarką były troszkę oklapnięte)


Jak sprawdziły  i się te produkty?

Easy Care, Miracle Lightweight 

To odżywka w sprayu, w sporym opakowaniu, ma 300 ml i kosztuje ok 28 zł.. Niestety wysoko w składzie alkohol denat ale nie zauważyłam wysuszenia więc jakoś go przełknęłam bo ma w sobie wiele fajnych rzeczy np: olej lniany, jedwab, lanoline. U mnie sprawdziła się fajnie. Zmiękcza włosy, dodaje im blasku. Łatwiej się je rozczesuje, mam wrażenie, ze są bardziej sprężyste. Jest lekka i stosuję ją jako dodatek a nie jako odżywkę właściwą. Pięknie słodko pachnie lekko migdałowo, uwielbiam czuć ją na włosach. Aplikacja dość wygodna, atomizer działa bez zarzutów. Zdecydowanie nie obciąża włosów, działa na nie wygładzająco i mam wrażenie, ze ułatwia układanie na szczotce. Używam jej również gdy suszę włosy naturalnie, tu również u mnie daje dobre efekty. Niesamowicie wydajna, używam przy każdym myciu a zużycie wciąż niewielkie;) Najbardziej doceniam miękkość włosów, nie mogę przestać ich dotykać i przepiękny połysk który ciężko uzyskać na puszystych włosach.


Składniki produktu: 
Skład: Aqua, Alcohol Denat., Linum Usitatissimum Oil, Miristyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolized Silk, Dimethicone, Peg 40 Hydrogenated Castor Oil, Hydroxyethyl, Cellulose, Parfum, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, benzyl Alcohol, Alpha Methyl Ionone, Limonene, Linalool, Eugenol, Magneisum Chloride, Magneisum Nitrate.

Styling Tools, Root Lifter 

to produkt przeznaczony do włosów cienkich i daje efekty jeśli używamy go z suszarką. Testowałam go bez użycia ciepła i zupełnie traci wtedy swoje właściwości. Gdy stosuję go susząc włosy na szczotce faktycznie dodaje włosom lekkości i pomaga utrzymać ten efekt przez kilka godzin. Nie skleja włosów i nie tworzy nieprzyjemnej warstwy jak np niektóre lakiery do włosów. Dodaje włosom połysk, ale może lekko puszyć ale nie daje efekty „suchego siana”.  Fajny gadżet ale nie jest mi niezbędny.  Stosuję go gdy suszę włosy bardziej na fale lub na prosto. Gdy suszę dyfuzorem rezygnuję z niego bo nie potrzebuję dodatkowego efektu push up. Nie wiem czy do niego wrócę jak go zużyję bo właściwie na brak objętości nie narzekam. 


Składniki produktu:
aqua, polyquaternium-68, panax ginseng root extract, arginine, acetyl tyrosine, arctium majus root extract, pvp/va copolymer, panthenol, hydrolyzed soy protein, betaine, peg-12 dimethicone, polyquaternium-11, parfum, trideceth-9, alpha-isomethyl ionone, benzyl salicylate, calcium pantothenate, zinc gluconate, niacinamide, ornithine hcl, citrulline, glucosamine hcl, biothin, butylphenyl methylpropional, citronellol, hexyl cinnamal, limonene, linalool, dmdm hydantoin.





Podsumowując: Jak widzicie, zmieniłam trochę swoją rutynę pielęgnacją ze względu na brak czasu. Ale wciąż olejuję włosy, nakładam maski i dodaję półprodukty. Obiecałam sobie jednak, ze nie dam się zwariować i to ja będę panią swojego życia, a nie moje włosy:) Dlatego też, cenię sobie produkty, które dają dobry efekt przy niewielkim nakładzie pracy. Odżywka w sprayu zostanie ze mną na długo bo jestem nią zachwycona, produkt dodający objętości będzie się przewijać w moim życiu ale to bardziej romans niż miłość na całe życie;)

Na koniec na poprawę humoru zdjęcie pt „jeżozwierz”


Miłego wieczoru dziewczyny! 😉

komentarze 33

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *