Bez kategorii

Annabelle Minerals Golden Fair oraz Golden Fairest

Ten post miał być filmikiem. Nagrałam go już dawno temu ale niestety okazało się, że aparat złapał ostrość nie tam gdzie trzeba i przez cały czas moja twarz była rozmazana. W Warszawie nie mam ani sprzętu ani światła dlatego postanowiłam po prostu o tym napisać.

 Od końca sierpnia używałam podkładów mineralnych. Zamawiałam w ciemno, ponieważ nigdy nie testowałam żadnych kolorów z tej firmy. Wcześniej miałam przyjemność używać podkładu mineralnego Amilie minerals i mimo bardzo fajnej formuły nie trafiłam z kolorem:( Z biegiem czasu jego różowość coraz mocniej rzucała się w oczy. <KLIK>  Aplikacja i uczucie noszenia tego typu produktu była bardzo pozytywna. Właśnie dlatego zdecydowałam się na powtórkę z rozrywki lecz tym razem w innej firmie.

Wybrałam najbardziej żółte odcienie jakie znalazłam.Golden fair i Golden fairest o formule kryjącej( by zakryć różowość buzi)- nie mogłam się zdecydować po który sięgnąć. Mam dość jasną karnację ale właśnie kończyło się lato, więc słońce musnęło trochę moją twarz. Myślałam nad tym tak długo, ze w końcu zamówiłam oba.  Na paczkę czekałam jak na szpilkach, a jak ją otrzymałam od razu wzięłam się za testy.

Annabelle Minerals Golden Fair formuła kryjąca –  To jego pierwszego nałożyłam. Na początku kolorystyczny szok, wyglądam jak pomarańcza. Zirytowałam się i rzuciłam to w kąt. Po 2 h przejrzałam się znowu i o dziwo kolor trochę się dopasował! Nie mogłam w to uwierzyć. Wciąż wydawał mi się odrobinę za ciemny alei wpadający w orange ale nie było aż tak fatalnie.

Annabelle Minerals Golden Fairest formuła kryjąca  – nałożyłam go kolejnego dnia. Najpierw dał wrażenie mąki na twarzy, mega mega jasny żółtek. Nauczona dniem poprzednim odczekałam ok 20 minut i kolor bardzo ładnie się wpasował. Był jednak odrobinkę za jasny.

Annabelle minerals róż rose – przy zakupach skusiłam się również na mineralny róż, ten od razu trafił w moje serce. Jest bardzo mocno na pigmentowany, odrobina daje przepiękny naturalny efekt. Wtapia się w skórę dając efekt „młodzieńczego rumieńca”. Jest mega wydajny, od sierpnia praktycznie nie widzę ubytku. Trzyma się u mnie cały dzień i nie traci na intensywności.

Nałożone na sucho. Od Prawej: Golden Fair/ Golden Fairest/ Rose

Spryskane wodą.
Nałożone na mokro(konsystencja zmienia się na kremową)

Kolejnego dnia nałożyłam je mieszając odrobinę obu i kolor wyszedł taki jak chciałam! Eureka! 😀  Teraz gdy moja cera jest już blada, a lato odeszło hen hen podkład golden fairest jest idealny i z tego powodu powoli dobija dna:( Czas powoli zamawiać nowy.

O kolorach już opowiedziałam czas na formułę, zastosowanie, krycie itp. Oba są takie same w tym względzie więc opowiem o nich razem.

Do nakładania produktu używam zazwyczaj flat top ( na zdjęciu jedyny czysty jaki akurat mam:p) oraz ściętego pędzelka do różu:

Podkłady mają konsystencję proszku, wysypuję odrobinę na wieczko i „moczę” w tym pędzel typu flat top. Ważne jest otrzepanie pędzla z nadmiaru produktu, gdy tego nie robiłam podkład ważył mi się na policzkach i nie wyglądał zbyt dobrze. O wiele lepiej nakładać go cieniutkimi warstwami, a nie jedną i grubą. Spokojnie można stopniować krycie. Ja najczęściej nakładam 2 cienkie warstwy. Po pierwszym użyciu czułam się jak laleczka z porcelany bez żadnej skazy na skórze.Produkt rozprowadzam kolistymi ruchami od zewnętrznej części twarzy aż do wewnątrz. Od razu po nałożeniu jest lekki efekt maski, dlatego trzeba mu dać ok 10-15 minut by  zespoił się ze skórą. Czasem przyśpieszam ten efekt spryskując twarz atomizerem z wodą. Podkład na mojej suchej skórze trzyma się cały dzień, na tłustym nosie dość szybko zaczyna się błyszczeć anie nie ma tragedii. Nie używam na niego już pudru. Nie jest to produkt matujący ale ja nie jetem fanką całkowitego matu, więc bardzo mi to pasuje. Jestem z niego bardzo zadowolona, kolor jest idealnie żółty i przepięknie jasny. Czasem gdy za szybko go nakładam zbyt widocznie wchodzi w pory przy nosie ale zazwyczaj wiem, ze to z mojego niechlujstwa. Produkt nie podkreśla u mnie suchych miejsc, zdarza mu się jednak uwidocznić pory( nie są jednak dla mnie problemem). Do tego moja cera świetnie się z nim czuje.Mimo pełnego krycia nie jest ciężki, nie przesusza skóry. Mam wrażenie, ze stan mojej cery jest coraz lepszy, niespodzianki zdarzają mi się bardzo rzadko, skóra jest gładka i  miękka nawet bez kremu. Na pewno to również zasługa pielęgnacji ale mam wrażenie, ze również minerałów.Ja jestem zachwycona i na razie nie zamienię go na nic innego. Używam go naprzemiennie z moim kochanym bb creamem intense classic balm.

Kosztuje w sklepie internetowym https://annabelleminerals.pl 30 zł za 4g, 50 zł za 10g więc cena nie jest mocno wygórowana. Produkt jest bardzo wydajny, używałam ich od sierpnia, jaśniejszy szybciej mi się kończy ale wciąż zostało w nim sporo proszku.

Czas na zdjęcia buzi (Na każdym mam nałożony również róż mineralny rose):

A to moja buźka bez makijażu, raczej gładka, z piegami i zaróżowieniami, porami przy nosie itp 😉

Golden Fair solo:( za ciemny i za pomarańczowy)

Golden Fair pomieszany z Golden Fairest: (przy tamtejszej opaleniźnie to był ideał, obecnie jest za ciemny)

Golden Fairest solo: (mój obecny hit, przepiękny jasny żółtek)

komentarzy 55

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *