Bez kategorii

Fantasy fire

Pisałam wam na fb, że jestem w trakcie przeprowadzki. Nie
dość, ze nie mam internetu to nie mam właściwie co wam pokazać na blogu.
Wszystko na co mam pomysł zostało daleko od Warszawy. Dlatego zaczęłam
odkopywać czeluście laptopa i znalazłam kilka rzeczy, których(chyba) nie
pokazywałam na blogu. Dziś
retrospekcja nr 1 czyli lakier legenda: Max factor Fantasy Fire.
Mam go
dzięki wymiance i uwielbiam go!
Nadaje się jako lakier wierzchni na praktycznie każdą bazę.
Ja upodobałam sobie połączenie z czernią. W buteleczce wygląda na różowo,
fioletowy lecz na czarnym lakierze budzi się w nim bordo, złoto i zieleń. Coś
niesamowitego! Sam w sobie kryje bardzo kiepsko, ale nie odbierałabym tego jako
wady. To wręcz zaleta. Można go używać za wielu rożnych lakierach i za każdym
razem wygląda zupełnie inaczej. Schnie szybko, ma dość krótki pędzelek i
konsystencje, która dla mnie jest idealna. Zdjęcia troszkę kiepskie ale innymi
nie dysponuję;)

 

 

 

Na koniec mam jeszcze do was prośbę. Mój komputer wyzionął
ducha i szukam nowego laptopa. Jeśli jesteście zadowolone ze swojego to
piszcie, co możecie mi polecić. Jedyne moje wymagania to 14 albo 15  cali , cena do 1600-1700 i dobrze by było
gdyby nie był bardzo ciężki;)

komentarzy 48

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *