Bez kategorii

Ewalucja ma dziś urodziny:)

Urodziny ma się co roku, 22 urodziny raz w życiu. Czy to nie przygnębiające? Czas tak szybko leci, nawet się nie obejrzałam a tu kolejny rok na karku. Dziś z okazji moich urodzin kierowniczka ustaliła mi w pracy krótszy dzień i o 15 byłam już wolna. Niestety świętuję bez chłopaka, ale za to mam cudowną towarzyszkę która zakupiła szampan:) Także wieczór już zaplanowany. Dostałam wiele ciepłych życzeń, miłych słów od rodziny, współpracowników, koleżanek i nawet od was;) Ale macie pamięć:) Dziękuję za wszystkie maile z życzeniami:*

https://www.forum.kampermania.com.pl/download/file.php?id=1723



Dziś post o tym co dostałam na urodziny. Prezenty nie są najważniejsze, ale w tym roku każdy o którym napiszę jest bardzo wyjątkowy:) 


 Zacznę po kolei od niesamowicie uroczej niespodzianki od mojej współlokatorki. Nie dość, ze przywitała mnie wczoraj  przepięknym i prze smacznym, własnoręcznie ukręconym torcikiem to dostałam od niej słodkiego lizaka i długopis( w sam raz by go nosić go do szkoły wizażu:D) Kasiu powiem szczerze, że miałam dziś kiepski humor bo nie udało mi się spotkać dziś z moim Adamem a tymi gadżetami niesamowicie mnie rozbroiłaś:)






Dalej prezent od mamy;) Czyli nowy laptop, bo komputer wyzionął ducha. Dziękuję za wszystkie rady pod postem, w którym was prosiłam o pomoc. Mój wybór padł na lenovo bo wiele z was chwaliła tą firmę. Zdecydowałam się na 14 calowy noteboook w srebrnej odsłonie. Na razie śmiga aż miło:) Oby tak zostało. W planach mam ozdobić go naklejką na laptopa, ale na razie będzie srebrny:D Dzięki niemu mogę wrócić do mojej blogowej rutyny i mam nadzieje, ze posty będą pojawiać się wyjątkowo często:D

 I ostatni, najbardziej osobisty i wyjątkowy prezent. Tu pojawi się dłuuga długa historia, więc jeśli nie macie ochoty tego czytać radze pooglądać tylko obrazki…


Cofnijmy się w czasie do lat 90tych…

Czy pamiętacie jeszcze te czasy, gdy na komunie dostawało się rower? Ja żyłam właśnie w tej epoce:D Czekałam niecierpliwie by zamienić mój mały rowerek na duży rower. Okazało się jednak, że rodzice wymyślili coś innego. Udało im się odkupić od znajomego informatyka komputer z drukarka i skanerem. Bardzo się cieszyłam, grałam z radością w pasjansa i sapera, rysowałam w paincie i drukowałam co popadnie. Mimo, ze prezent był cudowny to z biegiem czasu zaczął mi doskwierać brak roweru. Używałam białej damki mojej siostry z czego wynikały mniejsze i większe sprzeczki, a to pobrudziłam gdzieś jej biały rower , a to obie chcemy jechać nim równocześnie. No nic, siostry jak to siostry zawsze się kłócą i równie szybko godzą, więc żyłyśmy sobie tak w symbiozie. Ania wyjechała na studia i poczułam jakby rower był właściwie mój… no ale nie był. Zapowiadała, ze chce go zabrać ale jakoś zawsze nie było jak, czym itp. W te wakacje moja siostra postanowiła zacząć jeździć rowerem do pracy i przy okazji odwiedzin zabrała białego rumaka:D A ja poczułam jakąś pustkę, normalnie skręcało mnie w środku. Czułam jakby zabierała mój rower ale dobrze wiedziałam, że nie jest mój. Totalna bezsilność. Z jednej strony wreszcie rower jest przy prawowitej właścicielce a z drugiej strony był u nas w domu od 18 lat i zdarzyłam go pokochać( w sposób jaki człowiek może pokochać rower oczywiście:D). No i stało się to czego się obawiałam, przez całe życie siedziało mi to gdzieś w głowie, ale nigdy nie dopuszczałam do siebie tej myśli – nie mam swojego roweru. W domu były inne, mamy, taty, jakiś stary składak ale żaden nigdy nie był po prostu mój. I tu mogłaby skończyć się ta historia ale na szczęście dopiero się zaczyna…
Mój chłopak był na bieżąco ze sprawą wyjazdu białej damki hen hen daleko więc zapytał mnie czy chciałabym, żeby zrobił mi rower. Nie wiedziałam o co mu chodzi więc wytłumaczył mi, ze ma części po starym rowerze dziadka i mógłby nad nim posiedzieć, oczyścić, umalować, dokupić parę rzeczy i dostosować do mnie. Wiedziałam, ze lada moment mogę zostać bez roweru i z chęcią się zgodziłam. Adam opowiadał mi o tym, co do niego wybrał, miałam wpływ na wybór farby, widziałam poszczególne elementy osobno. Prace trwały od dłuższego czasu i kilka dni temu zostały zakończone. I powiem wam szczerze, opadła mi szczęka… Nigdy przenigdy się nie spodziewałam, ze ten rower będzie taki idealny. W głowie siedział mi obraz małego starego odmalowanego składaka, a otrzymałam przepiękny i dumny rower miejski. Kolory świetnie się zgrały, a całość utrzymana jest w stylu vintage(światło na dynamo) wygodne siedzisko, przepiękne połączenie kolorów, hipsterski dzwonek, … No jestem taka dumna, że zaraz z tej dumy pęknę. Dostałam go w prezencie na urodziny i powiem szczerze, ze nie mogłam sobie wymarzyć lepszego prezentu. W planach jest jeszcze biały koszyk oraz naklejka z nazwą bloga by go lepiej spersonalizować.  Normalnie pisze to i mi się chce płakać z radości. Czuć, ze ten rower ma duszę, że był tworzony z myślą o mnie, że mój ukochany włożył do niego całe swoje serce. I powiem wam jeszcze na koniec, że nie wiem kto przeczytał moje wypociny:p Ale musiałam się z wami podzielić tą informacją. Mam swój własny rower i nie zawaham się go użyć! 


Na koniec kilka słów do Ciebie Adaś. Wiem, ze jesteś moim top obserwatorem i czytasz każdego posta i właśnie dlatego chciałam Ci podziękować w ten sposób za ten najlepszy jaki w życiu dostałam prezent. Dzięki tobie poczułam się jakbym miała znowu 8 lat a tu na karku 22. Dziękuję, że jesteś:*


Uff to koniec tego posta, pozdrawiam was cieplutko i idę świętować🙂 Muszę pożegnać Beatkę 21 letnią i przywitać tą starszą… mam nadzieje, ze mądrzejszą, zaradniejszą i pewniejszą siebie. Życzę sobie, żeby czas zaczął uciekać wolniej;)



komentarzy 89

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *