Bez kategorii

The Mrs. Carter Show

Nie wiedziałam czy pisać tego posta. Właściwie będzie o niczym;) Doszłam jednak do wniosku, że ten blog jest nie tylko dla was ale i dla mnie. A to co przeżyłam 25 maja 2013 roku chce zapamiętać do końca życia. Tak, mowie o koncercie Beyonce. Wiem, że już temat był wałkowany wszędzie ale dla mnie było to magiczne wydarzenie na które czekałam pól życia. Gdy dowiedziałam się, że już oficjalnie Bey przyjedzie do polski dosłownie skakałam z radości. Niestety ze względów finansowych odkładałam kupienie biletu. Już myślałam, że marzenie ucieknie mi przed nosem ale na tydzień przed koncertem moja mama (kocham Cię najbardziej na świecie, wiem, że będziesz to czytać !:**) zrobiła mi najwspanialszy prezent jaki mogłam sobie tylko wymarzyć i za sponsorowała mi bilet. W dzień koncertu byłam taka podekscytowana, że aż się trzęsłam. Wybierałam się wraz z moim chłopakiem.

Pierwszy raz zobaczyłam stadion od środka, tłoczyłam się wśród tłumu od 14,30 czekając na największą gwiazdę wieczora. Nie mam niestety zdjęć ale doszłam do wniosku, ze nie chce martwic się o telefon i aparat i chce przezywać każdy moment i napawać się chwilą jak tylko mogę. Chce po prostu ta być i rozkoszować się występem.  Beyonce pojawiła się o 23,10, wyglądała zjawiskowo. Bawiłam się 2 godziny bez przerwy krzycząc, skacząc i śpiewając ile sił w gardle bez przerwy. Diva dawała z siebie wszytko, niesamowity głos robił na żywo jeszcze większe wrażenie. Kocie ruchy, świetny kontakt z publicznością, dbałość o detale i jej niesamowity wokal złożyły się w idealna całość. To było najlepsze show jakie widziałam w życiu. Byłam wzruszona i szczęśliwa, to cudowne uczucie, gdy wiesz, że własnie spełniają się twoje marzenia. Ani przez sekundę nie żałowałam, że znalazłam się na stadionie. Stałam na płycie, ok 4 metry od granicy Golden Circle( może ktoś mnie widział?:D )  i nie mogłam oderwać wzroku od wokalistki. Spędziłam ten czas niesamowicie, nie tylko dzięki Beyonce ale i dzięki temu, ze mogłam moja radość dzielić z moim chłopakiem. Oboje szaleliśmy non stop. Jeszcze przez najbliższy czas będę rozpamiętywać każdy moment koncertu. Mrs Carter mnie swoim urokiem, tym, że była dla publiczności cała. Szczególnie zapamiętam moment gdy w trakcie piosenki podrapała się po ramieniu i roześmiała, to było takie… normalne:D

Nie mogę uwierzyć, ze tam byłam. Wciąż mi się wydaje, ze to był tylko sen. Wtedy patrzę na opaskę Orange Warsaw Festiwal którą miałam na ręce i udowadniam sama przed sobą, że marzenia się spełniają. na ten moment nic mi więcej nie potrzeba;)

Zdjęcia pochodzą ze strony Orange Warsaw festiwal


 Zdjęcia ze strony https://beyonce.com.pl

Warto zobaczyć filmy które znalazłam na oficjalnym fanklubie Beyonce w Pl <KLIK>

Po koncercie byłam mega zmęczona ale i szczęśliwa. Padłam na dywan i zrobiłam kilka pamiątkowych zdjęć Mam nadzieje, ze Beyonce zawita jeszcze do Polski:)

komentarzy 26

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *