Bez kategorii

Miedźiana lawina

Inglot 178 to mój stary przyjaciel o którym zapomniałam. Znalazłam go w paczce z nieużywanymi kosmetykami. Aż serce mnie zabolało… w końcu stał tam chyba z rok. I nie wytrzymałam, tchnęłam w niego nowe życie… i właśnie w ten oto sposób pomalowałam nim paznokcie mimo zakazu.
Ale jak mogłam postąpić inaczej? Przecież to byłoby nie humanitarne:D

Skrobnę kilka słów o tym cudeńku:)
Ten lakier nie ma nic wspólnego z poprzednim Inglotem o którym pisałam. Po pierwsze aplikacja jest bajeczna, pędzelek mięciutki i nabiera tyle lakieru ile tylko trzeba. Kryje po jednej warstwie, nie zostawia smug, dla pełnego efektu użyłam jednak dwóch warstw. Schnie dość szybko. O wytrzymałości nie mogę napisać bo już go zmyłam żeby kontynuować kurację.
Kolor to taki ciemny miedziany koral, z milionem drobinek. Niesamowicie wygląda w słońcu. Bez słońca też jest niczego sobie.

Oficjalnie ogłaszam że został dziś przeniesiony do pudełka z lakierami które są na bieżąco zużywane.

komentarzy 9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *