Bez kategorii

Historia mojej pazurkowej fascynacji

To one po po roku obcinania na zero.

Jeszcze 4 lata temu traktowałam paznokcie jak zło konieczne. W młodości skracałam je mechaniczne obgryzając zębami. Po prostu były gdzieś tam na zakończeniach moich palców. Do czasu…
Któregoś dnia zobaczyłam je na zdjęciu. Były okropne! Każdy w innym kształcie, pełne białych plam jak dalmatyńczyk, skórki narastały na płytkę i były bardzo nieestetyczne. Zdjęcie trafiło do kosza i nie jestem w stanie pokazać wam tego koszmaru. Zdesperowana ścięłam je na zero i przez około rok ścinałam gdy tylko zobaczyłam białą końcówkę. Efekt widzicie po lewo:)

Pazurki w wakacje 2010

Po jakimś czasie trafiłam na www.wizaz.pl i przepadłam. Tony zdjęć pięknych  paznokci działały  na mnie zbawienie,  zmotywowały mnie do walki. Moje główne inspiracje które zmieniły mój światopogląd to AnulaPPP, Orlca, Sabbatha, Carmen. Dzięki wam już się nie wstydzę. Wzięłam się w garść i wypracowałam zdrowsze, twardsze, ładniejsze paznokcie. W wakacje pazurki były moją dumą. Wyhodowałam takie jakich jeszcze nigdy nie miałam. Wpadłam w szaleństwo kupowania lakierów, zdobiłam je i pielęgnowałam, moczyłam, nacierałam, piłowałam. Chuchałam i dmuchałam żeby im się nic nie stało. Jednak ze względu na moją wakacyjną pracę kciuk pękł. Przeżywałam to tydzień i z bólem serca pozwoliłam im wszystkim odejść. Teraz są krótkie, ale zakupoholizm jednak nie puścił. Obecnie wyglądają tak. Jestem z nich dumna bo wiem ile pracy w nie włożyłam i znacznie w lepszym stanie niż kiedyś, zmieniłam pielęgnację i sposób piłowania i mimo swojej maleńkości dla mnie są urocze:)

Moje obecne:)

A więc morał jest krótki i wszystkim dobrze znany. Mamy takie pazurki, jakie wypracujemy sobie sami:)

komentarzy 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *